Zrobiłam tatuaż na prawej ręce. Miała to być stokrotka. Tatuażysta zakleił tatuaż naklejką z brzydką stokrotką, jakby dziecko to rysowało. Jak ją odkleiłam, okazało się, że jest realistyczny, ale kolory, totalnie niepasujący do reszty.
Byłam na Bieganie, miałam iść do Marcina. Był z jakąś grupką ludzi, chodził po Pokemonach. Trzymał torebkę jakiejś dziewczynie. Zwykła, czarna z Pumy. Dziewczyna ciągle wokół niego latała, szukała niby czegoś w torebce. Byłam wściekła i podeszłam, zrobiłam awanturę i rzuciłam w tę szmulę jej torebką. Tłumaczyłam, że to okropne i tak się nie robi, że gdyby to jeszcze był ktoś bliski, gdzie serio potrzebowałby pomocy z torbą to może, a nie laska, która z nim flirtuje. On się wściekł i powiedział, że przesadzam. Powiedziałam, że mam to gdzieś i chciałam odejść, ale szarpnął mnie za ramię i powiedział, że mam zostać z nim. Wyrwałam się i uciekłam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.