wtorek, 16 lipca 2019

20.01.2019 r.

Babcia Marcina miała sklep. Wczesny ranek, niby 3W, ale zmienione. W głowie leciał mi Post Malone - Jackie Chan. Marcin zadzwonił i pytał co się dzieje i gdzie jestem. Mówię, że nic takiego i że wchodzę do sklepu. Rozłączyłam się i weszłam do pomieszczenia z ubraniami i bzdetami. Powoli sklep plajtował. Szukałam ozdoby do włosów i znalazłam czarną spinkę. Babcia Marcina mi ją dała. Przyszedł sklep sklepu z body, mówiąc, że da mi je za darmo, jak je założę i będę się do niego zwracała jak do nauczyciela. Powiedziałam, że dzwonię po Policję, a on, żebym dzwoniła i pozdrawia Marcina. Bałam się, że coś mu zrobi. Wyszłam, spotkałam Szna, który niósł coś ogromnego na plecach. Pogadałam z nim chwilę, zadzwoniłam do Marcina, który był wściekły, że się z nim rozłączyłam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.