Wchodziłam po schodach do klatki, słyszałam głośną muzykę i jakieś głosy. Weszłam do domu, nasz pokój wyglądał inaczej. Ojciec grał na moim laptopie w Metina, a Młody tłumaczył mu co i jak. Ściszyłam muzykę i spytałam kto dostał pierdolca. A on, że nie słyszał po prostu, więc sobie przygłosił. Kazałam mu iść po swój laptop i nie ruszać mojego. Młody powiedział, że był włączony, to sobie zaczęli grać.
Wszystko było w stylu bajki Kubo i dwie struny. Miałam siostrę w podobnym mi wieku. Byłyśmy w Chinach. Biegałyśmy po jakiejś starej wiosce, wchodziłyśmy na dachy. Ktoś nas zauważył i zaczął atakować, strzelać do nas. Siostra pokazywała mi jak się dowiedzieć czy dany dach jest dobry to rytuałów. Po prostu w pewnych miejscach się zapadał. Weszłyśmy do jakiegoś domu, ale okazało się, że są tam źli ludzie. Udawałam figurę. Kucnęłam przy łóżku jakiegoś starszego, chorego mężczyzny. Chyba był głową rodziny. Widzieli we mnie rzeźbę, ale w końcu musiałam uciekać. Wskoczyłam do morza, które było wokół wyspy. Przebrałam się szybko, bo moja rodzina miała jakieś święto. Jednak źli ludzie zaczęli już nadbiegać z bronią. Udawałam, że nic nie wiem i ciągle byłam tutaj, ale nie wierzyli i zaczęli atakować. Zmieniłam się w ogromnego chińskiego smoka i musiałam z nimi walczyć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.