wtorek, 16 lipca 2019

2.06.2019 r.

Byłam z Marcinem w nocy na Rakowie na pętli. Chciał jechać tunelem pod pociągami, byliśmy na rowerach. Ja się strasznie bałam, mówiłam, że nie chcę tamtędy jechać, bo jest czarno, zero światła i słyszę, że coś tam szura, że powinniśmy jechać na lewo i dalej jak są tramwaje. Odpowiedział, że nie, bo w tamtą stronę znajdzie więcej malin do Pokemonów. Próbowałam go przekonać, ale totalnie mnie nie słuchał, a mój rower sam jechał jak jego. Nie mogłam uciec, śmiał się i wjechał w ciemność.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.