wtorek, 16 lipca 2019

21.11.2018 r.

Zaraza, ciągle próbowałam uratować Marcina. Dom, Clon i Marek byli chorzy, stworzyli tego wirusa. Ja byłam odporna, Marcin i ktoś jeszcze nie. Marek miał wyżartą twarz, próbowali zarazić Marcina. Próbowali się do niego dostać, ale kupiłam mu wystarczająco dużo czasu. Uciekł, po czym staliśmy za domem, Clon i Marek byli zamknięci. Nie byli źli, po prostu chorzy i chcieli wszystkich zarazić. Powiedziałam Marcinowi, żeby odszedł dalej dla bezpieczeństwa, a on się zdenerwował, że ma dość rozkazów i ciągle mnie słucha. Mówię, że to nie jest zabawa, że chodzi o niego i jego bezpieczeństwo jest najważniejsze. Obraził się, bo wolałby sam o sobie decydować. Marek miał wyżartą łapę psa, a Clon ciągle próbował podpuszczać Marcina, że się tylko słucha i jest pantoflem, żeby ich wypuścił. Zawahał się.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.