Śniła mi się górka, po której jechałam z Marcinem. Trzymał dziecko, jakby było nasze, a ja go nie dotykałam. Mówił, że trzeba się przyzwyczaić i wtedy wszystko robi się odruchowo. Był zachwycony tym dzieckiem. Marcin miał dla mnie niespodziankę, więc zostawiliśmy to dziecko w specjalnym miejscy, ubrane w złotą zbroję z Minecrafta, żebyśmy je rozpoznali. Prezentem były kolejki górskie, koło młyńskie, na które Marcin poszedł razem ze mną.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.