czwartek, 2 stycznia 2020

4.11.2019 r.

Byłam na imprezie. Siedziałam w pokoju i głaskałam kota. Było dużo ludzi i muzyka. Ktoś podszedł i spytał się mnie czy dobrze się bawię. Mówię, że najlepiej, mam kota do głaskania. Wyszłam zapalić na parking, który wyglądał jak ten w galerii. Siedziałam na krawężniku, podszedł do mnie mężczyzna i zaczął rozmawiać. Poprosił o powiedzenie czegoś w trzech językach. Odpowiedziałam coś po angielsku, niemiecku i rosyjsku. Zaśmiał się i poprosił o powiedzenie czegokolwiek w języku, którego nie rozpozna. Znał wiele języków, więc powiedziałam imię głównej bohaterki z Atlantydy. Miał minę jak zacięty komputer. Podjechał van obok nas i zgarnęli go do środka. Olałam to.

Na tym samym parkingu śniła mi się kobieta i mężczyzna w bieliźnie. Sama również nie miałam ubrań. Robiłam im zdjęcie. Jedno z nich miało zimne, niebiesko zielone kolory. Na środku stał facet, po prawej kobieta z papierosem wydmuchująca dym nie na niego, a przed niego.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.