Byłam na wakacjach w zagranicznym państwie. Było sucho i gorąco. Był też Marcin i nasza rodzina. Było jakieś święto, ludzie tańczyli na ulicach, ale każdy od siebie kradł. Bałam się o moje rzeczy i strasznie denerwowałam, bo ciągle ktoś wykradał mi moje kredki z plecaka z piórnika. Szliśmy gęsiego, później wszyscy stanęli w kółku. Marcin stanął dalej za mną i powiedział, że sobie idzie. Ja zdziwiona spytałam gdzie. Zaczął kręcić, tłumaczyć się jakimś spotkaniem z chłopakami i barem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.