niedziela, 3 listopada 2019
3.11.2019 r.
Wychodziłam z przychodni po terapii, ale nigdy wcześniej tam nie byłam, obce miejsce. Dzwoniłam do M, bo totalnie mnie olewał. W końcu odebrał, mając powolny głos, ciągle się śmiejąc. Spytałam co się dzieje i że już do niego jadę. Odparł, że nie, po co, że jego kuzyn ogarnął coś do palenia, a ja w szoku pytałam co proszę? Mówił dalej, że po co mam jechać, jak już mają dziewczyny na miejscu. Pobiegłam szukać tramwaju, dojechałam i weszłam do mieszkania. Siedzieli w pokoju kuzyna, totalnie naćpani z jakimiś kolegami. Zamówili prostytutki, które siedziały na ich kolanach, bądź obok nich. Krzyknęłam, że co się tu odpierdala. M powiedział, że ciągle się denerwuję i żebym w końcu przestała. Wyrzuciłam to co palili za okno, a dziewczynom kazałam spierdalać. M się zaczął kłócić, że mają zostać, bo ja i tak jestem bezużyteczna i droższa niż one. Uderzyłam go i uciekłam.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.