piątek, 31 stycznia 2020
20.01.2020 r.
Mieszkałam z Marcinem, MR i P u mnie w domu. Była 5 rano. Mieszkanie w środku było normalne, ale na zewnątrz był to domek jednorodzinny z podwórkiem. Usłyszałam hałas, wyszłam w piżamie z kołdrą. Miałam długie brązowe włosy, zobaczyłam Brz, który się w kimś kłócił. Wróciłam do domu. Miałam ze sobą kubek ze Starbucksa. Siedziałam już nie w swoim, ale jakby typowo amerykańskim przedpokoju i coś piłam. MR wyszedł ze swojego pokoju, mówiąc, że to idiotyczne wstawać ciągle rano i być niewyspanym, że nawet kawy nie piję i to bez sensu. Później siedzieliśmy wszyscy razem w dużym pokoju. Byłam kolorowo ubrana, miałam brokat na oczach i włosach, czekałam na autobus do szkoły. MR miał makijaż jak Pennywise i czekał na bus do pracy. Marcin miał długie włosy i skórzaną kurtkę. Poszliśmy do pokoju, ja sprawdzałam busy. Miałam jeden z przesiadką na pociąg i kolejne paręnaście innych busów.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.