Byłam dzieckiem w kinie. Siedziałam na przyciemnionej sali w fotelu. Po lewej siedziały dwie starsze panie, jedna trzymała moje nogi na swoich i masowała mi stopy, zachwycając się jakim cudnym dzieckiem jestem. Po prawej siedział mój opiekun, nie wiem kto ani jakiej płci. Fotele były zrobione z drożdżówki, na której ciągle wyjadałam kruszonkę. Nagle usłyszałam strzały. Okazało się, że w kinie są terroryści. Schowałam się za fotelami, wkurzona, że psują mi film. Dalej wyjadałam kruszonkę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.