Pokłóciłam się z Marcinem. Byliśmy w pokoju babci. Chciał wyjść pić z MR, spytałam gdzie on niby idzie w środku nocy. Zaśmiał się i wyszedł. Zaczęłam pakować swoje rzeczy. Wrócił, że niby zapomniał papierosów i teraz nie opłaca mu się wychodzić.
Byłam we Francji na wymianie. Mieszkałam z jedną dziewczyną i jej rodziną. Robiliśmy wieczorem grilla. Była ona, ja, jej przyjaciółka, jej brat i znajomy, który mi się podobał. Przyjaciółka zaczęła go na złość podrywać na moich oczach. Zdenerwowałam się, usiadłam jej na kolanach i powiedziałam, że jak nie on to ona.
Byliśmy na drugim piętrze w kuchni. Sprzątałam i robiłam jedzenie. Przyszedł chłopak. Próbował nieudolnie zagadać. Za oknem zauważyłam dorosłego kota, który rodził małe kocięta. Płakałam i prosiłam kocią mamę, żeby tylko zaczęły jeść i by ich nie odrzucała. Uratowaliśmy wszystkie, chłopak był pod wrażeniem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.