czwartek, 2 stycznia 2020

29.12.2019 r.

Byłam w innym mieście. Chodziłam po ulicach, weszłam w pustą bramę. Chodziłam między budynkami, znalazłam ogród. Na końcu była stara kawiarnia. Weszłam tam, nikogo nie było, paru pracowników. Byli dla mnie bardzo mili, kazali siąść przy ogromnym oknie wychodzącym na ogród, powiedzieli, że już robią mi herbatę i jakieś śniadanie. Po chwili w ciszy w ogrodzie zaczęły pojawiać się kolibry i koń z tęczową grzywą.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.