niedziela, 3 listopada 2019

26.09.2019 r.

Miałam urodziny, na których był jakiś chłopak, którego nie znam i kolega. Porobili mi paski na palcach i dłoniach. Myślałam, że to marker. Okazało się, że to wszyte nitki. Byłam w pracy, wycinałam je i płakałam z bólu. Całe dłonie miałam we krwi. Kierowniczka kawała mi na to plastry.

---

Byłam w pokoju babci. Na zewnętrznym parapecie leżał M, jego brat i dziewczyna brata, plus wspólny znajomy i jakiś chłopak. Otworzyłam okno i kazałam im wejść do pokoju. M mnie dotknął i spytał czy wszystko okej. Odepchnęłam go i powiedziałam, żeby mnie nie dotykał. Ten chłopak chciał mnie odepchnąć i wejść do środka, mówił, żebym tak nie robiła, to drugie piętro. Powiedziałam, że mam to gdzieś, ale on i tak wszedł do mieszkania. M się na niego rzucił, ale on go odepchnął. Skoczyłam na niego z pięściami i biłam go rękoma w bandażach.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.