Byłam w kantorze, szukając aparatu razem z bratem. Dyskutowałam z kolesiem, który był Berlinem z Domu z papieru. Wszyscy pracownicy byli nadzy. Jakiś kareł skomentował mój aparat, że to świetny wybór. Sprzedawcę zmieniła jakaś pani, też naga. Kazała mi skasować na kasie kartki urodzinowe dla innej klientki.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.