niedziela, 3 listopada 2019
3.11.2019 r.
Wychodziłam z przychodni po terapii, ale nigdy wcześniej tam nie byłam, obce miejsce. Dzwoniłam do M, bo totalnie mnie olewał. W końcu odebrał, mając powolny głos, ciągle się śmiejąc. Spytałam co się dzieje i że już do niego jadę. Odparł, że nie, po co, że jego kuzyn ogarnął coś do palenia, a ja w szoku pytałam co proszę? Mówił dalej, że po co mam jechać, jak już mają dziewczyny na miejscu. Pobiegłam szukać tramwaju, dojechałam i weszłam do mieszkania. Siedzieli w pokoju kuzyna, totalnie naćpani z jakimiś kolegami. Zamówili prostytutki, które siedziały na ich kolanach, bądź obok nich. Krzyknęłam, że co się tu odpierdala. M powiedział, że ciągle się denerwuję i żebym w końcu przestała. Wyrzuciłam to co palili za okno, a dziewczynom kazałam spierdalać. M się zaczął kłócić, że mają zostać, bo ja i tak jestem bezużyteczna i droższa niż one. Uderzyłam go i uciekłam.
23.10.2019 r.
Byłam w ogromnej galerii, oddalonej od miasta i jakichkolwiek domów. Widziałam wszystko, nawet siebie jakbym oglądała film. Byłam w sklepie jubilerskim w podziemiach. Ktoś robił małe, srebrne kule. Miałam moc, dzięki której zrobiłam podróby, a dwie prawdziwe ukradłam. Ktoś to zauważył i gang zaczął mnie ścigać. Było dużo biegania, ucieczki, skakania i kaskaderki jak z filmów akcji. Miałam auto, czarne i opływowe, wyglądało jak batmobil. Ukradłam kluczki do niego od gangu i wsiadłam. Miałam jeszcze kolegę, który też sam uciekał i mi pomagał. Dużo jeździłam i próbowałam ich zgubić z parkingu. Przy zakręcie wypadła mi poduszka, ale na szczęście uciekliśmy. W tym śnie byłam młodym, czarnoskórym chłopakiem. Po wielu latach, gdzie galeria była już opustoszała, ktoś do niej wrócił i szukał poduszki. Znalazł ją, po czym wrócił do auta, minivana. Schował ją, ja czekałam na drugim siedzeniu aż przyjdzie i mi ją da. Odjechaliśmy dalej, ja przesiadłam się do batmobilu z poduszką. Kierowca minivana mi pomachał, okazało się, że był to Skrillex.
16.10.2019 r.
Malowałam się. Górną powiekę na łososiowy i błysk, a dolną na ciemny fiolet. Miałam jakąś super drogą paletkę, malowało się idealnie. Ciągle chwaliłam się mamie.
---
Słyszałam kwilenie dziecka. Poszłam za tym głosem do kuchni. Siedział w niej mój brat, ale jako nastolatek i strasznie płakał. Babcia siedziała obok. Przytuliłam go i zaczęłam na nią krzyczeć, że czemu nic nie robi, jak jemu dzieje się krzywda. Zaczęła rzucać okropne komentarze. Wyzywałam ją i krzyczałam.
---
Słyszałam kwilenie dziecka. Poszłam za tym głosem do kuchni. Siedział w niej mój brat, ale jako nastolatek i strasznie płakał. Babcia siedziała obok. Przytuliłam go i zaczęłam na nią krzyczeć, że czemu nic nie robi, jak jemu dzieje się krzywda. Zaczęła rzucać okropne komentarze. Wyzywałam ją i krzyczałam.
9.10.2019 r.
Byłam w kantorze, szukając aparatu razem z bratem. Dyskutowałam z kolesiem, który był Berlinem z Domu z papieru. Wszyscy pracownicy byli nadzy. Jakiś kareł skomentował mój aparat, że to świetny wybór. Sprzedawcę zmieniła jakaś pani, też naga. Kazała mi skasować na kasie kartki urodzinowe dla innej klientki.
5.10.2019 r.
Była u mnie w domu znajoma C ze szkoły i nasza wspólna koleżanka D. Jeszcze parę znajomych z klasy. Zostawili wszyscy plecaki u mnie w toalecie. Byłam ciekawa co jest w jednym z nich, więc zaczęłam w nich grzebać. Znalazłam notesy i moje stare zdjęcia i opisy dotyczące mnie. Było tam napisane, że się jej podobałam i powiedziała to swojemu chłopakowi. On mówił, że jej pomoże, bo ją kocha na tyle mocno, że chce, żeby była szczęśliwa i że będziemy razem. Byłam w tak wielkim szoku, że wpadły mi do toalety. Wyciągnęłam je i schowałam. D zawołała mnie później do kuchni. Pyta, czy czytałam tamte zapiski (notesy nie były jej!). Odpowiedziałam, że nie. Pyta, czemu są mokre, o co chodzi. A ja odparłam, że na chuj to przegląda. Odpowiedziała, że była po prostu ciekawa.
30.09.2019 r.
Byłam na rowerze na Placu Biegańskiego. Miałam wracać do domu, ale zobaczyłam odnowiony kościół. Była msza, weszłam cicho i stanęłam przy schodach. Widziałam Pana P, znajomych z gimnazjum i technikum. Ktoś wychodził z ławki, po czym stanął przede mną, okazało się że to k. Blokowałam sobą wyjście. Powiedziała "kurwa no nie" i wbiegła po schodach. Za nią jej chłopak, rzucił, żebym stąd spierdalała. Parsknęłam na głos śmiechem. Słyszałam za plecami, że gdybym stanęła bliżej światła, byłoby fajne zdjęcie, od Pana P i innego chłopaka. Olałam to. Chłopak i k wrócili na swoje miejsca. Siadłam z jakimiś znajomymi i klonem k, mówiącym, że ją samą ostro pojebało, że była w szpitalu, ale nic to nie dało. Wzruszyłam ramionami. Msza się skończyła. Wyszłam z ludźmi zapalić, patrzyliśmy kto wychodzi. Rozmawiałam później z chłopakiem k, spytał mnie, co ma zrobić, żebym się wyprowadziła, bo dla k to za dużo, że ja tu mieszkam i mnie spotyka. Odpowiedziałam, że chce fizycznego dowodu, że ona też cierpiała. Mówił, że matka jej zmarła, pokazał mi jej grób. Ona sama pokazała mi ze łzami w oczach, nago, sznyty na całym ciele. Podeszłam do niej z uśmiechem i powiedziałam, że to za mało, że NIC nie wystarczy.
26.09.2019 r.
Miałam urodziny, na których był jakiś chłopak, którego nie znam i kolega. Porobili mi paski na palcach i dłoniach. Myślałam, że to marker. Okazało się, że to wszyte nitki. Byłam w pracy, wycinałam je i płakałam z bólu. Całe dłonie miałam we krwi. Kierowniczka kawała mi na to plastry.
---
Byłam w pokoju babci. Na zewnętrznym parapecie leżał M, jego brat i dziewczyna brata, plus wspólny znajomy i jakiś chłopak. Otworzyłam okno i kazałam im wejść do pokoju. M mnie dotknął i spytał czy wszystko okej. Odepchnęłam go i powiedziałam, żeby mnie nie dotykał. Ten chłopak chciał mnie odepchnąć i wejść do środka, mówił, żebym tak nie robiła, to drugie piętro. Powiedziałam, że mam to gdzieś, ale on i tak wszedł do mieszkania. M się na niego rzucił, ale on go odepchnął. Skoczyłam na niego z pięściami i biłam go rękoma w bandażach.
---
Byłam w pokoju babci. Na zewnętrznym parapecie leżał M, jego brat i dziewczyna brata, plus wspólny znajomy i jakiś chłopak. Otworzyłam okno i kazałam im wejść do pokoju. M mnie dotknął i spytał czy wszystko okej. Odepchnęłam go i powiedziałam, żeby mnie nie dotykał. Ten chłopak chciał mnie odepchnąć i wejść do środka, mówił, żebym tak nie robiła, to drugie piętro. Powiedziałam, że mam to gdzieś, ale on i tak wszedł do mieszkania. M się na niego rzucił, ale on go odepchnął. Skoczyłam na niego z pięściami i biłam go rękoma w bandażach.
25.08.2019 r.
Siedziałam przed lustrem. Zauważyłam coś na swojej głowie, we włosach. Myślałam, że to paproch. Chciałam to ściągnąć, ale zaczęło być tego więcej. Miało fakturę cukru zmieszanego z olejem. Ciągle próbowałam to ściągnąć, ale zaczęłam rwać skórę do krwi.
---
Mieszkałam we Wrocławiu. Byłam zdenerwowana i zgubiona. Miałam jechać do pracy, ale tramwaj źle pojechał. Wysiadłam z niego, wiedziałam, że jak się spóźnię, to mnie zwolnią. Próbowałam się odnaleźć, szukać pomocy, iść dalej. Wyszłam na most nad rzeką. Siadłam na schodach, karmiłam jakieś ptaki słodką bułką. Płakałam. Wróciłam w poprzednie miejsce, gdzie wysiadłam z tramwaju. Jakaś pani mnie zaczepiła, mówiła coś o mojej winie. Poczułam, że ktoś mnie ciągnie za rękę, mówi, że jesteśmy już spóźnieni. Odwróciłam się, był to chłopak z długimi blond włosami. Był młodszy ode mnie. Powiedział, że ta pani nigdy by nie przestała gadać. Zaczął opowiadać o sobie, że uciekł ze szkoły i mu się nudzi. Rozmawiałam z nim bardzo długo chodząc po mieście.
---
Mieszkałam we Wrocławiu. Byłam zdenerwowana i zgubiona. Miałam jechać do pracy, ale tramwaj źle pojechał. Wysiadłam z niego, wiedziałam, że jak się spóźnię, to mnie zwolnią. Próbowałam się odnaleźć, szukać pomocy, iść dalej. Wyszłam na most nad rzeką. Siadłam na schodach, karmiłam jakieś ptaki słodką bułką. Płakałam. Wróciłam w poprzednie miejsce, gdzie wysiadłam z tramwaju. Jakaś pani mnie zaczepiła, mówiła coś o mojej winie. Poczułam, że ktoś mnie ciągnie za rękę, mówi, że jesteśmy już spóźnieni. Odwróciłam się, był to chłopak z długimi blond włosami. Był młodszy ode mnie. Powiedział, że ta pani nigdy by nie przestała gadać. Zaczął opowiadać o sobie, że uciekł ze szkoły i mu się nudzi. Rozmawiałam z nim bardzo długo chodząc po mieście.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)