wtorek, 6 sierpnia 2019

06.08.2019 r.

Byłam w szpitalu. Wszyscy byli atakowani chorobami przez robactwo. Ja przez karaluchy. Widziałam mężczyznę, lekarza (Dean Norris), który tłumaczył, co będą mi robili. Byłam przerażona, na łóżku obok mnie wywozili mężczyznę z całą przezroczystą skórą, pod którą chodziły i ruszały się jasne glizdy. Byłam zbyt delikatna fizycznie na karaluchy, więc miałam mieć przeprowadzoną operację, gdzie najpierw włożą mi rurę do żołądka przez gardło, a później dotkną mojego serca przy otwartej klatce piersiowej karaluchem. Później wszyją go tam. Panikowałam, by nie robili mi tego na żywca, by mnie uśpiono. Lekarz się nie zgodził, powiedział, że nie mają jak liczyć czasu. Zaproponowałam użycie mojego stopera w telefonie. Odparł, że może być, po czym od razu zmienił zdanie, mówiąc, że mam włączone wygaszanie ekranu i tak być nie może. Zaczęłam szukać jak mogę to wyłączyć, ale Marcin ciągle do mnie pisał i telefon zwieszał mi się przez powiadomienia. Jego jedna z wiadomości brzmiała "powodzenia na operacji XD". Zaczęto wyjeżdżać moim łóżkiem z pokoju, ja nadal panicznie szukałam tej opcji. Nagle do pokoju wpadła lekarka, rzucając się na mnie i wpychając mi rurę do gardła. Czułam jedynie to jak się duszę i jak lecą mi łzy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.